.:: Recenzja ::.
Po sukcesie pierwszej części prawie pewne było, iż jej producenci zdecydują się na kontynuację. Tak też się stało w 1997 roku na ekrany kin wszedł Mortal Kombat 2 - Annihilation w polsce znany pod tytułem Mortal Kombat 2 - Unicestwienie. Większość fanów zahipnotyzowana jeszcze pierwszą częścią bez wahania ruszyła do kin. Mimo to film (jak dla mnie) okazał się totalną porażką. Takie sobie walki, kilka ciekawych postaci, kiepska muzyka w porównaniu do pierwszego Mortala, nudna fabuła i co najgorsze film stracił klimat. Druga część w porównaniu do poprzednika wypada bardzo słabo.
W nowym Mortalu wprowadzono dużo zmian. Co najciekawsze zmienili się aktorzy. Ze starej obsady pozostali tylko Robin Shou (Liu Kang) i Talisa Soto (Kitana). Między innymi zmieniła sie Sonya, definitywnie na lepsze. W kontynuacji Raidena zagrał James Remar. W filmie występują również nowe postacie jak na przykład Jax (partner Sonyi), Sindel (matka Kitany), Motaro (Centaur), Shao Kahn (Imperator Zaświatów) oraz inni jak Rain, Sheeva czy Nightwolf. Trochę się zdziwiłem po obejrzeniu filmu ponieważ w filmie nie zobaczyłem Strykera, Kabala i Sektora. Nie wiem co jest tego przyczyną, może budżet i brak czasu. Kilka postaci zostało ucharateryzowanych bardzo brzydko jako przykład podaję Scorpiona wogóle nie przypomina tego z poprzedniej części. Mimo to najbardziej zdziwiła mnie postawa Raidena kiedy to przed świątynią Starszych Bogów zdjął płaszcz i obciął włosy.
Może teraz trochę o fabule. Film rozpoczyna się w tym
samym momencie w którym kończy się część pierwsza. Po pokonaniu złego czarnoksiężnika Shang Tsunga, piątka bohaterów (Liu Kang, Johnny Cage, Sonya wraz z Raidenem i Kitaną) wraca do domu Mistrza Turnieju. Wtedy Shao Kahn łamiąc zasady zsyła na ziemię swoich wojowników. Sam Kahn zabija Johnnego Cage'a i wraca do Outworld. Ziemscy wojownicy muszą uciekać i chronić się przed wytworami Imperatora. Podczas ucieczki walczą. Jedne walki są ciekawe inne nie. Prawdę mówiąc mi najpardziej podoba się walka Sonyi z Mileeną w wielkiej kałuży błota. Mimo to są też walki głupię i wręcz nudne do oglądania jak na przykład walka Raidena z trzema Reptile'mi. Moim zdaniem przypomina mi to bardziej pokaz umiejętności akrobatycznych, niż walkę. Jak się kończy? Zobaczcie sami.
Jak już wspomniałem na wstępie film nie jest zbyt ciekawy, ale każdy fan smoczej serii znajdzie tu coś dla siebie. W stosunku do części pierwszej części film jest naprawdę kiepski. Jednym słowem druga ekranizacja była robiona na szybko. W polsce nawet na opakowaniu zamiast Robin Shou napisane jest Robin Shoum. Może i drobny błąd, ale razi. Miejmy nadzieję, iż trzeci film będzie lepszy.
-Malvado